czwartek, 21 września 2017

Romans w Palm Beach - "Mroczny las" Virginia C. Andrews



Bohaterowie wykreowani przez Virginię C. Andrews nie mają łatwego życia, co autorka udowodniła już w swojej najgłośniejszej powieści Kwiaty na poddaszu. Spotykają ich najgorsze możliwe nieszczęścia,  a historia ich rodzin często zatacza koło i doznają takich samych cierpień jak ich przodkowie. Wydawać by się mogło, że inaczej będzie z Willow bohaterką opowiadającą swoje dalsze losy w książce Mroczny las, czy aby na pewno?

Willow postanawia zostać na stałe w Palm Beach i zamieszkać ze swoją nowo odnalezioną matką i przyrodnim bratem Lindenem. Rozpoczyna studia, a jej znajomość z Thatcherem ewoluuje i wkracza na inny poziom. Mężczyzna postanawia się jej oświadczyć, a Willow z radością go przyjmuje. Jednak jak długo może trwać jej szczęście? Czy podstępny los po raz kolejny okaże się przewrotny i okrutny? 

Tym razem autorka w swojej powieści skupiła się głównie  na wątku romantycznym. To namiętne upadki i wzloty głównej bohaterki stanowią trzon fabuły Mrocznego lasu. Willow zaznajamia się z bogatym i co tu dużo kryć, niezwykle zmanierowanym światkiem Palm Beach, gdzie liczą się jedynie plotki i pieniądze. Tu nie ma znaczenia wykształcenie czy dobre chęci, tutaj nikt nikomu nie pomaga bezinteresownie. Willow nie raz i nie dwa będzie musiała bronić swojego honoru i nie dopuścić by mieszano z błotem jej rodzinę. 

W wątek romansowy został wmieszany motyw choroby psychicznej, jednak został on dość mocno ograniczony. Niestety traci na tym fabuła, gdyż rozdziały opisujące niepokojące zachowanie zaburzonych psychicznie stanowią te najbardziej emocjonujące, a rozwiązanie kłopotów z nimi związanych okazuje się niezwykle szybkie i zbyt oczywiste. 

Mroczny las to udana kontynuacja Willow, jednak brakuje jej pazura. Powieść jest po prostu romansem przedstawiającym burzę uczuć i fascynację dwojga ludzi na tle rodzinnych sekretów i tajemnic. Z pewnością dalsze losy Willow przypadną do gustu miłośnikom pierwszego tomu sagi o rodzinie De Beers, a wygląda na to, że Mroczny las doczeka się kontynuacji. 


Tytuł: Mroczny las
Tytuł oryginału: Wicked Forest
Autor: Virginia Cleo Andrews
Tłumaczenie: Małgorzata Fabianowska
Data wydania (Pl): 13 czerwca 2017
Liczba stron: 520
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka


Recenzja napisana dla portalu:



poniedziałek, 11 września 2017

Jak zatrzymać Armageddon - "Niewinna krew" James Rollins i Rebecca Cantrell



W drugiej części cyklu Ewangelia krwi po raz kolejny mamy okazję spotkać się z bohaterami, których mogliśmy poznać wcześniej. Jak pisałam w mojej opinii na temat pierwszego tomu, miałam wrażenie, że większość wątków została potraktowana bardzo pobieżnie, a wręcz niektóre z postaci zostały wtrącone jakby na siłę. Bardzo dobrze, że duet pisarski postanowił kontynuować rozpoczęty przez siebie cykl, co więcej, mam wrażenie, że druga część jest znacznie lepsza niż pierwsza i nie dosięgła jej klątwa drugiego tomu. 

Erin, Jordan i Rhun znowu muszą się zjednoczyć by stawić czoła wielkiemu złu. Na scenie pojawia się biblijny zdrajca Judasz, a także postaci historyczne, takie jak Rasputin i Elżbieta Batory, którzy swoją obecnością ubarwiają całą historię. Tym razem trójka naszych bohaterów wspierana przez ojców Sangwinistów musi podążać nie tylko za Ewangelią Krwi, ale również stawić czoła większym zagrożeniom. 

Rollins i Cantrell bardzo zgrabnie rozwinęli wymyśloną przez siebie historię. Rzadko czytam powieści sensacyjne i w większości nie przypadają mi one do gustu, bo zazwyczaj ich rozwinięcie jest dla mnie koszmarkiem i stekiem bzdur, nawet jeśli zapowiadały się nieźle. Tym razem autorowie wciągnęli mnie w nieprawdopodobny wir przygód i przyznaję, że czytając powieść, świetnie się bawiłam. 

Nie można jednak powiedzieć, że poprowadzenie pewnych wątków jest satysfakcjonujące bądź nie przyprawia o śmiech. Niezwykle irytowała mnie postać Elżbiety Batory. Znam jej historię i według mnie jej postać została opisana zbyt cukierkowo. Tak właśnie przedstawionych zostało większość bohaterów. Brak jest rozróżnienia między dobrem a złem, brakuje typowo czarnych charakterów, bo większość z nich zostaje w jakiś sposób wybielonych. 

Mimo pewnych niedostatków Niewinna krew to świetna rozrywka, która wypada bardzo dobrze na tle pierwszej części. Jeśli jesteście fanami powieści sensacyjnych i przygodowych w stylu Dana Browna, to serdecznie polecam. 

Tytuł: Niewinna krew
Tytuł oryginału: Innocent Blood
Autorzy: James Rollins i Rebeca Cantrell
Data wydania (Pl): 15 czerwca 2016
Liczba stron: 544
Wydawnictwo: Albatros

sobota, 9 września 2017

O utracie - "Rok Szczura" Clare Furniss



Strata bliskiej osoby jest wydarzeniem wystarczająco ciężkim do udźwignięcia dla dorosłego, a co dopiero dla nastolatka, w którym buzują hormony, a najmniejszy problem urasta do sprawy wagi państwowej. Claire Furniss rozprawia się z tym tematem w Roku Szczura, a przyznać trzeba, że robi to z taką wprawą, jakby sama ciągle była nastolatką . 

Świat Pearl zawala się w mgnieniu oka. Umiera jej mama, a dziwnym zrządzeniem losu udaje się przeżyć jej nowo narodzonej siostrze, którą dziewczyna poetycko nazywa Szczurem. Świat Pearl traci wszelkie kolory, nie chce jej się żyć, a okazuje się, że mama, mimo śmierci znajduje sposób na kontakt z nią. Nie naciska, nie wypytuje, ale zdaje się wiedzieć o wszystkim i choć Pearl próbuje zataić przed nią najczarniejsze zakamarki swojego umysłu, to nie do końca jej się to udaje. 

Claire Furniss stworzyła przejmującą historię o radzeniu sobie ze stratą w wieku nastu lat. W końcu, który piętnastolatek spodziewa się trzęsienia ziemi w postaci śmierci swojego rodzica? Pearl ucieka w różne formy żałoby poczynając od nadmiernej nauki do skupienia jedynie na sobie. Dziewczynie trudno przyjąć do wiadomości, że cierpią też inni. Trudno jej się też pogodzić z faktem, że w obliczu takiej tragedii może sobie pozwolić na szczęście, że powinna żyć dalej, nie uważając, że wszystko straciło sens. 

Rok Szczura to przejmująca historia dla młodzieży, ale nie tylko. Moim zdaniem dobrze żeby sięgnęli po nią rodzice. Główna bohaterka przedstawia swoją osobą tak szeroki wachlarz destrukcyjnych zachowań, że warto się zapoznać z umysłem nastolatka. Nie dziwota, że Pearl obwinia swoją siostrę o śmierć mamy, w końcu zamiast pozostać przy bliskiej osobie, zyskała kogoś całkiem nowego, Szczura, który w żaden sposób nie miał wpływu na jej życie, oprócz tego, że pozbawił ją matki. Czy jednak dziewczyna mająca piętnaście lat powinna aż tak się zamartwiać, czy to normalne, że dopada ją depresja, uważa, że jest zdana wyłącznie na siebie?

Powieść Claire Furniss szturmem zdobyła moje serce, bo uwielbiam takie mądre i prawdziwe opowieści. To nie kolejna, cukierkowa historia, a kawałek prawdziwego życia i zmagań z jego czarnym obliczem. To książka o radzeniu sobie z własnymi uczuciami, depresją i pustką, która na zawsze gdzieś w nas pozostaje po stracie ukochanej osoby. 

Tytuł: Rok Szczura
Tytuł oryginału: The Year of the Rat
Autor: Claire Furniss
Data wydania (Pl): 20 lipca 2016
Liczba stron: 312
Wydawnictwo: Dwie Siostry



czwartek, 7 września 2017

Subiektywny przegląd wrześniowych nowości filmowych




Uwodzicielska adaptacja powieści Thomasa Cullinana w reżyserii słynnej scenarzystki i reżyserki Sofii Coppoli. Historia dzieje się w czasach Wojny Secesyjnej w jednej z południowych szkół dla dziewcząt. Młode kobiety opiekują się rannym żołnierzem wroga. Wraz ze stopniowym, powolnym powrotem mężczyzny do zdrowia dom zaczyna wypełniać napięcie seksualne i nieoczekiwana rywalizacja, która każe dziewczętom łamać wszelkie tabu i zmieniać rzeczywistość wokół nich.

Dlaczego go wybrałam? Bo kusi mnie już literacki pierwowzór tego filmu. 





Kiedy w mieście Derry w stanie Maine zaczynają znikać dzieci, grupa dzieciaków musi stawić czoła swoim największym lękom. Na ich drodze staje nikczemny klaun o imieniu Pennywise, który zapisał się na kartach historii jako morderca lubujący się w zadawaniu bólu. Film oparty jest na motywach niezwykle popularnej powieści Stephena Kinga pod tym samym tytułem, która przeraża czytelników od dziesięcioleci.

Dlaczego go wybrałam? Nie lubię klaunów, nie przepadam za Kingiem, więc wybrałam go na zasadzie przewrotności. W końcu To jest ponoć najstraszniejsza powieścią mistrza grozy.



Młoda Sophia (Vikander) zostaje wydana za mąż za majętnego kupca (Waltz). Choć nie odwzajemnia uczucia, gotowa jest spełnić jego pragnienia i dać mu potomstwo. Dumny Cornelius zamawia u znanego malarza (Dane DeHaan) portret, na którym chce zostać uwieczniony z ukochaną. Nie dostrzega, że między piękną Sophią i młodym artystą rodzi się uczucie. Wraz z rozkwitem miłości, na parę pada cień podejrzeń, a tajemnica zaczyna nieść ze sobą coraz większe ryzyko. Młodzi kochankowie obmyślają zwodniczy plan, który pozwoli im rozpocząć nowe życie. Ich pragnienia doprowadzą historię do porywającego i niespodziewanego zakończenia.


„Tulipanowa gorączka”, jeden z najbardziej oczekiwanych kinowych romansów roku, przenosi widza do świata płomiennych uczuć i namiętności. W rewelacyjnej obsadzie znaleźli się m. in. zdobywcy Oscarów Christoph Waltz („Spectre", „Django") oraz Alicia Vikander („Dziewczyna z portretu”, „Ex-Machina”) a także Judi Dench ("Skyfall", "Tajemnica Filomeny"), Zach Galifianakis ("Kac Vegas") i Cara Delevingne ("Papierowe miasta"). Film powstał na podstawie bestsellerowej powieści autorstwa Debory Moggach.


Dlaczego go wybrałam? To ciekawa historia osnuta wokół kwiatka. Dodatkowo bardzo lubię filmy kostiumowe, a ten mnie niezwykle kusi. 





Mitch Rapp (Dylan O’Brien) stracił ukochaną w ataku terrorystycznym. Od tej chwili jego jedynym celem jest zemsta. Oficer szkoleniowy CIA Stan Hurley (Michael Keaton) wie, że taki człowiek to dla agencji skarb. Szczególnie jeśli uda się go wzbogacić o pewien szczególny zestaw umiejętności, który uczyni go maszyną do zadań specjalnych. Hurley potrafi tego dokonać. Zanim szkolenie dobiegnie końca Mitch będzie miał okazję wykazać się w akcji. Według danych wywiadu grupa terrorystów planuje atak z użyciem ładunku atomowego. Wiele wskazuje na to, że jednym z nich jest dawny uczeń Hurleya. Kogoś takiego może wytropić i zneutralizować tylko ktoś taki jak Mitch Rapp.

Dlaczego go wybrałam? Głównie ze względu na Michaela Keatona. Zapowiada się kawał dobrego kina akcji. 



„Powiernik królowej” to historia niezwykłej przyjaźni, jaka połączyła brytyjską królową Wiktorię z Abdulem Karimem, indyjskim muzułmaninem, który towarzyszył jej i służył przez ostatnie 15 lat panowania królowej. Wiktoria nadała mu tytuł „munshi”, sekretarza, ale także nauczyciela. Platoniczna relacja łącząca oboje była źródłem plotek i niepokoju na brytyjskim dworze. Spekuluje się, że to dzięki wpływowi Abdula Karima polityka zagraniczna kraju i silny, bezkompromisowy charakter królowej uległy złagodzeniu.

Dlaczego go wybrałam? Nigdy nie słyszałam o przyjaźni królowej Wiktorii z Abdulem Karimem i bardzo jestem ciekawa tej historii, tym bardziej, że w jednej z głównych ról występuje wspaniała Judi Dench. 



Zaczynają się wakacje, a razem z nimi kłopoty. Julka zamiast do rodziców w Kanadzie, trafia do ciotki w Warszawie. W tej samej kamienicy mieszka Olek z nieodłącznym psem Pulpetem. Kiedy dzieciakom wpada w ręce plan prowadzący do skarbu, zaczyna się przygoda. Na drodze do rozwiązania zagadki staje złodziejska szajka, niania – nałogowa palaczka i podejrzany pożeracz cukierków. Nikt nie jest tym za kogo się podaje, a wyścig z czasem trwa. Żeby wyjść cało z tej historii, Julka musi pokonać nieufność i odważyć się na przyjaźń.

Dlaczego go wybrałam? Bo ciekawi mnie nasze rodzime kino familijne, nie widziałam jeszcze pełnometrażowego filmu z naszego kraju, który by w pełni w ten gatunek się wpisywał. 







Kontynuacja przeboju “Kingsman: Tajne służby”, który zrewolucjonizował kino szpiegowskie i wprowadził na ekran agentów nowej generacji. Tym razem nasi bohaterowie stają w obliczu wyjątkowego wyzwania. Gdy ich kwatera zostaje zniszczona, a los świata zawisa na włosku, brytyjscy agenci odkrywają, że w Stanach Zjednoczonych istnieje sprzymierzona organizacja szpiegowska o równie długiej i bogatej historii. Przedstawiciele dwóch elitarnych organizacji muszą teraz zapomnieć o dzielących ich różnicach i wspólnie stawić czoło nieobliczalnemu wrogowi, który dąży do władzy nad światem. Gra idzie o wyjątkowo wysoką stawkę, ale dla Eggsy’ego nie ma nic trudnego…

Dlaczego go wybrałam? Bardzo podobała mi się pierwsza część, zatem nie pozostaje mi nic innego jak tylko obejrzeć kolejną. 




Wstrząsająca opowieść o przyjaźni i przebaczeniu. Jest rok 1994. Po tym jak w Kigali zestrzelono samolot prezydenta Rwandy, trwają rozruchy między plemionami Tutsi i Hutu. W ciągu trwających 100 dni czystek z rąk ekstremistów ginie około miliona ludzi. Świadkiem tych wydarzeń jest Anna (Jowita Budnik), polska ornitolog, która przyjechała do Afryki, aby prowadzić badania nad spadkiem populacji sępów w Rwandzie. Gdy zaczyna się ludobójstwo, Polka ratuje przed śmiercią młodą dziewczynę z plemienia Tutsi, Claudine. Anna pomaga ocalonej uciec do Polski. Po przylocie do kraju kobiety próbują otrząsnąć się z koszmarnych przeżyć, ale nie są w stanie wpisać się w rutynę codziennego życia. Po kilku latach Claudine decyduje się na powrót do ojczyzny. Anna postanawia wyruszyć wraz z przyjaciółką w tę niezwykle emocjonalną podróż do samego serca Afryki.

Dlaczego go wybrałam? Ostatnio sporo czytałam o wydarzeniach w Rwandzie związanych z  rozruchami między plemionami Tutsi i Hutu. Spodziewam się masy emocji i poruszającej historii. 




„Botoks” to autentyczne historie silnych, zdeterminowanych i wyrazistych lekarek, które zmagają się z najtrudniejszymi życiowymi decyzjami i problemami: dyskryminacją, presją macierzyństwa, pogonią za młodością, walką o prawo do wolnego wyboru i własnych poglądów. Obok napięcia i potężnej dawki emocji nie zabraknie tu charakterystycznego dla filmów Patryka Vegi humoru.

Dlaczego go wybrałam? Z czystej ciekawości. Filmy Vegi są raz lepsze, raz gorsze, ale zawsze mocno kontrowersyjne. Ten zapowiada obrazoburczy obraz rodzimego rynku farmaceutycznego. 






---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Opisy i plakaty pochodzą z www.helios.pl

sobota, 2 września 2017

Wynalazkowe wakacje

Lipiec i czerwiec przeleciały mi w mgnieniu oka. Zawsze wydawało mi się, że remont nie jest w stanie przeszkodzić w czytaniu, a jednak. Przedłużający się remont totalnie pozbawił mnie chęci do czytania i sierpień wypadł naprawdę słabo. Nie przedłużając, przechodzę do sedna. 

Literatura

Po raz pierwszy brałam udział w BookAThonie. Co prawda, nie przeczytałam wszystkich książek w wyznaczonym terminie, ale udało mi się przeczytać je później. 



W lipcu przeczytałam osiem pozycji. Zdecydowanie najlepszą była Pakistańska córka, historia opisująca życie Marii Toorpakai, której udało wyrwać się z ojczyzny, by spełnić swoje marzenia. Miłym zaskoczeniem było dla mnie też Tysiąc pięter, w które zagłębiłam się z niekłamaną przyjemnością. Niesamowicie przyjemny i zabawny czas spędziłam z Czarnym kotem w walizce. Poromansowałam też przez chwilę z klasycznym kryminałem i w końcu zapoznałam się z literackim Sherlockiem Holmesem. Miałam też okazję zapoznać się z głośną książką Inne zasady lata. Nie było źle, ale trochę przeszkadzał mi zbyt poetycki język tej powieści. Gabinet gadów podobał mi się bardziej niż pierwszy tom przygód rodzeństwa Baudelairów, możliwe, że już po prostu się przyzwyczaiłam do tego, że przydarzają im się same nieszczęścia. Zawiodłam się natomiast na Promyczku. To ciekawa i smutna historia, ale ja po prostu przyjemnie spędziłam czas podczas jej lektury, nic więcej. Spodziewałam się lawiny emocji po wszystkich pozytywnych opiniach, jakie o niej czytałam, ale niestety nic takiego się nie stało. Na dokładkę przeczytałam wierszowane Przygody Wiki. 





Sierpień nie był szalony czytelniczko, przeczytałam jedynie cztery książki, ale jakościowo okazało się całkiem nieźle. Największym rozczarowaniem okazało się Tysiąc odłamków ciebie. Liczyłam na naprawdę ciekawą młodzieżówką science-fiction, dostałam trójkąt miłosny z podróżami między-wymiarowymi w tle. Bardzo się cieszę, że w końcu zapoznałam się z twórczością Katarzyny Puzyńskiej, z miłą chęcią zapoznam się w przyszłości z dalszymi losami mieszkańców Lipowa. Wiara Anny Kańtoch zwaliła mnie z nóg, to fantastyczny kryminał osadzony w PRL-u i chyba najlepsza książka, jaką miałam okazję czytać w tym roku. Rok szczura to wspaniała młodzieżówka, ale jej recenzja jeszcze przede mną. 

Filmy/seriale

W wakacje w końcu udało mi się nadrobić szósty i siódmy sezon Gry o Tron. Z niecierpliwością czekam na kolejny sezon, chociaż przyznaję, że nie wszystkie wątki przypadły mi do gustu. 


Muzyka

W wakacje znowu wsłuchiwałam się w hipnotyzujące utwory Xxanaxa.
A jak Wam minęły wakacyjne miesiące?


piątek, 1 września 2017

Sierpniowe podsumowanie wyzwania "Powrót do dzieciństwa"


W tym miesiącu bank robiła matka_wkurzająca zdobywając 14 punktów, co dało Ci prowadzenie w ogólnej tabeli. Gratuluję :)


wynik za sierpień(łącznie z bonusem)wynik z poprzednich miesięcyŁĄCZNIE
matka_wkurzająca
14
103
117
Buba Bajdocja
8
75
83
Agnieszka
0
3
3
Mama do sześcianu
3
16
19
Pożeram strony
0
3
3
Luka Rhei
0
9
9
Daria Skiba
0
40
40
Wiki
0
9
9
Sylwia
9
105
114
Martyna Carli
0
7
7
Wasza Mamka
0
2
2



Kochane, tym razem hasło będzie podane na dwa miesiące. Z powodów osobistych raczej nie uda mi się podsumować wyzwania za miesiąc, więc podsumowania spodziewajcie się 1 listopada. 
Żeby tym razem było łatwiej i można było zdobyć więcej punktów, to hasło na te dwa miesiące brzmi 

SZKOŁA


Szukamy go na okładkach, w tematyce książek (a takich jest sporo). 


POWODZENIA!

UWAGA! Linki do książek przeczytanych w czerwcu zamieszczajcie, proszę, pod tym postem.

czwartek, 31 sierpnia 2017

"Tysiąc odłamków ciebie" Claudia Gray




Teoria wielu wymiarów ma tyle samo przeciwników, co i zwolenników. Słynną jest chociażby teoria strun, czy czwartego wymiaru, która wielu zapaleńcom spędza sen z powiek. Claudia Grey oparła fabułę swojej powieści Tysiąc odłamków ciebie właśnie na teoriach wielowymiarowości świata.

Marguerite jest córką znanych fizyków, którzy pracują nad epokowym wynalazkiem - Firebirdem. Kiedy ten jest już skończony i mogą świętować zakończenie prac, życie dziewczyny wali się niczym domek z kart. Jej ojciec zostaje zamordowany, a o jego zabójstwo posądzony zostaje Paul, jeden ze współpracowników. Marguerite postanawia za pomocą Firebirda udać się w inne wymiary, by dorwać Paula i pomścić śmierć ojca. Pomaga jej w tym Theo, kolejny współpracownik jej rodziców.

Powieść Claudii Gray szturmem zdobyła zagraniczny i polski rynek. Z założenia miała być powieścią science-fiction dla młodzieży, jednak nie sposób nie zauważyć, że autorka w głównej mierze skupiła się na uczuciach głównej bohaterki i wplątała ją w jednej z najbardziej oklepanych wątków literatury dla nastolatków, czyli miłosny trójkąt.

Narracja w książce prowadzona jest pierwszoosobowo z perspektywy głównej bohaterki. Dzięki temu, czytelnik ma okazję poznać wydarzenia, które przydarzają się jej w alternatywnych wszechświatach, ale też retrospekcje z jej życia w wymiarze, w którym przyszło jej normalnie egzystować.

Tysiąc odłamków ciebie intryguje pomysłem na fabułę i miejscem osadzenia akcji.
Z teraźniejszości czytelnik przenosi się do futurystycznego Londynu czy carskiej Rosji, a podróże między alternatywnymi światami bardzo przypominają podróże w czasie. Powieści nie można odmówić wartkiej akcji, co nadaje jej przygodowego smaczku. Przyznać jednak trzeba, że zawiedzie się ten, kto liczy na rasowe science fiction i sięgnął po książkę pod tym względem. Większą część fabuły zajmują jednak rozterki bohaterów, głównie te miłosne. 

Podsumowując, Tysiąc odłamków ciebie to książka, która z pewnością przypadnie do gustu młodzieży. To ciekawa i wciągająca wariancja na temat podróży międzywymiarowych, dająca nadzieję na zwiedzenie kolejnych zaskakujących wymiarów w następnych tomach.


Tytuł: Tysiąc odłamków ciebie
Tytuł oryginału: A Thousand Pieces of You
Autor: Claudia Gray
Cykl: Firebird
Data wydania: 10 maja 2017
Liczba stron: 366
Wydawnictwo: Jaguar

Recenzja napisana dla portalu BookHunterpl